Home · bajki za SMS

O leniwym chłopie i skarbie

O leniwym chłopie i skarbie

Cena: 6.15

kup teraz

Autor: Antoni Józef Gliński, red. Bartosz Wierzbięta

Data publikacji: 2010-09-01

Liczba stron:

Wydawca: GONTAR - Zbigniew Gontar

ISBN: 978-83-910569-5-0

Opis:

Niniejsza bajka pochodzi z pakietu „Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II”. Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.

Przypomnijmy, że Antoni Józef Gliński to autor jednego z najpopularniejszych polskich zbiorów bajek: Bajarza Polskiego, na którym wychowało się wiele pokoleń naszych dzieci. Bajki te uaktualnił dla nas w sposób mistrzowski Bartosz Wierzbięta, którego znamy przede wszystkim jako autora polskich dialogów do filmów animowanych "Shrek" i "Madagaskar". Dzięki temu, po nasze bajki chętnie sięgną - i to wielokrotnie - także dorośli czytelnicy. Stanisława Mikulskiego nie musimy nikomu przedstawiać. Nam, ten wybitny aktor polskiego filmu kojarzy się przede wszystkim z filmami "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a także z serialem "Stawka większa, niż życie".


Fragment bajki:
      „Dawno, dawno temu, żył sobie bardzo leniwy chłop. Niczego nie uprawiał, niczego nie hodował, tylko siedział w karczmie, dłubał w nosie i kombinował, jakby tu się wzbogacić bez żadnej pracy. Sąsiedzi radzili mu, żeby wziął się do roboty, zanim wszystko przepije, ale on tylko wzruszał ramionami i dalej dłubał. „Tylko głupi pracują” – odpowiadał. Zapasy pieniędzy powoli jednak topniały i chłop pewnego dnia zdał sobie sprawę, że zostało mu tylko kilka miedzianych monet. „Kup za nie ziarno, wysiej, za rok zbierzesz plon i będziesz miał z czego żyć” – radzili sąsiedzi. „E, za dużo zachodu” – uznał chłop – „Będę się bawił w jakieś podlewanie, wyrywanie chwastów i tym podobne? Nie jestem głupi”. A potem poszedł do knajpy i wszystko przepił. Wracając do domu zboczył z drogi i wlazł do lasu, o którym wszyscy wiedzieli, że jest zaczarowany i lepiej tam nie chodzić, a już na pewno nie w nocy. Błąkał się tak ze dwie godziny, aż wreszcie zobaczył wśród drzew światełko. „Dobry wieczór, zastałem Jolę?” – wybełkotał, przekonany, że to chatka leśnika. Kiedy jednak rozsunął gałęzie, zobaczył, że światło nie pochodzi z chatki, a ze szczeliny w ziemi. Na środku polany w powietrzu unosił się blady, migotliwy płomień, który nie dawał ciepła i nie rzucał cienia. „Co do diabła...?” – wymamrotał chłop a wtedy „Trach!” – ogień strzelił iskrami, zapachniało siarką a z ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. „O Boże!” – wrzasnął chłop a wtedy płomień skurczył się i przygasł, ale on tego już nie widział, bo dawno uciekł w krzaki. Biegnie, biegnie, potyka się o korzenie drzew, gałęzie tłuką go po twarzy, a drogi jak nie było tak nie ma, bo ze strachu zgubił się już doszczętnie i nawet nie wie, gdzie północ, a gdzie zachód. Wreszcie wyrżnął głową o jakiś pień i aż usiadł z wrażenia. „Och do diabła...” – wymamrotał i zaczął rozcierać guza, a tylko to powiedział, znów zapachniało siarką i znów spod ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. Chłop znów się przestraszył i poleciał przez las. Biegnie, biegnie, a wokół coraz więcej dymu, coraz mocniej czuć siarkę i jeszcze z tyłu coś jakby coraz bliżej sapie. „Już po mnie” – pomyślał chłop, ale w tej samej chwili wybiegł na drogę i zobaczył kapliczkę. Z tyłu zasyczało, zafurkotało i ucichło, a kiedy chłop wreszcie odważył się obejrzeć, nikogo ani niczego tam nie zobaczył. Po jakiejś godzinie wrócił wreszcie do domu, dokładnie zamknął drzwi na klucz i zwalił się na łóżko. „Do diabła, niewiele brakowało” – powiedział i zadłubał w nosie. „Faktycznie” – odpowiedział czyjś głos i chłop ze strachu spadł z łóżka na podłogę. W fotelu siedział drobny jegomość w różowym szlafroku i piłował sobie paznokcie. „Panie, co pan? Jak pan tu wszedł?” – zdziwił się chłop, który dobrze pamiętał, że zamknął drzwi na klucz. „Trzy razy mnie wzywałeś, więc w końcu przyszedłem” – odpowiedział nieproszony gość. „Ja? Wzywałem? Do diabła, ja nikogo nie wzy...” – powiedział chłop i nie dokończył, bo właśnie zrozumiał z kim ma do czynienia.”

01.09.2010. 00:00

O uczniu prawie-czarnoksiężnika

O uczniu prawie-czarnoksiężnika

Cena: 6.15

kup teraz

Autor: Antoni Józef Gliński, red. Bartosz Wierzbięta

Data publikacji: 2010-08-18

Liczba stron:

Wydawca: GONTAR - Zbigniew Gontar

ISBN: 978-83-910569-5-0

Opis:

Niniejsza bajka pochodzi z pakietu „Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II”. Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.

Stanisław Mikulski to wybitny aktor polskiego filmu, którego pamiętamy z filmów "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a przede wszystkim z serialu "Stawka większa, niż życie".

Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego, który swą pozycję klasowego twórcy scenariuszy filmowych osiągnął za napisanie polskiej wersji scenariusza do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.

Fragment bajki:  „Był sobie szewc, który miał jednego syna, pięć córek i pustą kiesę, bo w królestwie moda zmieniała się na każdą wiosnę i nikt butów nie naprawiał, tylko od razu wyrzucał. Tak więc szewc był bez pracy i nie raz nie dwa rodzina obejść musiała się smakiem, bo nawet suchego chleba na obiad nie mieli za co kupić. Syn szewca nazywał się Antek i kiedy skończył jedenaście lat, rodzice postanowili oddać go jakiemuś majstrowi na termin, żeby nauczył się uczciwego rzemiosła i poratował rodzinne finanse. Matka spakowała mu kilka ubrań i poszli do stolicy. Idą, idą, wreszcie spotykają na drodze jakiegoś wąsatego, chudego jegomościa. „Witam, witam, rączki całuję” – mamrocze i w pas się kłania, aż mu czarny płaszcz furkocze...”

 

Stanisław Mikulski Stanisław Mikulski 

18.08.2010. 00:00

O królewiczu Janie, ognistym ptaku i skrzydlatym wilku

O królewiczu Janie, ognistym ptaku i skrzydlatym wilku

Cena: 6.15

kup teraz

Autor: Antoni Józef Gliński/red. Bartosz Wierzbięta

Data publikacji: 2010-08-18

Liczba stron:

Wydawca: GONTAR - Zbigniew Gontar

ISBN: 978-83-910569-5-0

Opis:

Niniejsza bajka pochodzi z pakietu „Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II”. Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty.

Stanisław Mikulski to wybitny aktor polskiego filmu, którego pamiętamy z filmów "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a przede wszystkim z serialu "Stawka większa, niż życie".

Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego, który swą pozycję klasowego twórcy scenariuszy filmowych osiągnął za napisanie polskiej wersji scenariusza do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa.

Fragment bajki:  „Dawno, bardzo dawno temu żył sobie król, który miał trzech synów. Dwaj starsi byli wykształceni i mądrzy, ale najmłodszy, Janek małomówny był i wszyscy sądzili, że to z wrodzonej głupoty. W królewskim ogrodzie, zaraz za pałacem rosło drzewo rzadko spotykanej odmiany – srebrna jabłoń ze złotymi jabłkami. Król codziennie upajał się jej widokiem. Tak obmyślał trasę porannego spaceru, żeby chociaż trzy razy przejść obok. Przystawał, chuchał na któreś z jabłek i polerował je atłasową chusteczką. Uśmiechał się od ucha do ucha na myśl o złotych jabłkach, które wkrótce trafią do królewskiego skarbca. Pewnego dnia po śniadaniu król spojrzał na jabłonkę i stanął jak wryty. – „Do kroćset!” – zaklął – „na drzewie jest tylko dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć jabłek, a nie dalej jak wczoraj było tysiąc! Ktoś musiał ukraść jedno w nocy!” Wezwał swoich synów. – „Wiecie jak bardzo kocham to drzewo, wiecie jak wiele dla mnie znaczy. Złapcie podłego złodzieja, a szczodrze wam się odwdzięczę” – powiedział i spojrzał na nich z nadzieją. Dwaj starsi zawołali niemal jednocześnie. – „Jeszcze dziś go dorwiemy, tato!” ...”


Stanisław Mikulski Stanisław Mikulski 

18.08.2010. 00:00

<< First < Previous [1 / 26] Next > Last >>

Categories

Polecane

RSS Feeds